Kamil's profileKamilPhotosBlogListsMore Tools Help

Kamil J

Kamil

what do I want to share
October 19

YouTube "Spooking"

There is something I've found recently on YouTube and what I'm beginning to be worried about.
It's absolutely obvious that nowadays you just can't believe in what you see in the Internet. New community-oriented Web has made it much less trustworthy. Also the evenement called "4 Chan" influenced on people's ease of writing rubbish. Unfortunetely, there is no turning back now. Web 2.0 changed things forever, and we just have to use brain more than before :)
 
But what about YouTube. Some time ago I wanted to remind myself some scene from Family Guy - there had been no clips published by producer(but I didn't notide that), so I took some random one. It looked like 15 seconds of family guy, and then suddenly 3 minutes of totally dumb, loud japanese sh** with inverted colors. Other example: movie with subtittle "and now listen more carefully" - followed by sudden, also loud and rather unexpected appearance of Great Satan and his 3vil laugh.
 
I called it YouTube spooking. Let's make it clear. It's... bad. That's just poor and makes me wanna kill the author. Because I can just get furious. But there are people, especially younger ones, that would react differently. Considering behaviour or even health. Yes, I suggest you think about it. After lessons I get after few years of "community content creationism" I'm pretty sure that it can only get worse. So at present I'd like to tell you - read the comments before watching something with louspeakers :)
 
 
April 08

-r-xr-xr-x 1 fanat fanat 0 1939-09-17 5:45 we-won

Po nieprzyjemnym przebudzeniu, Zen z odciskiem klawiatury na twarzy mało majestatycznym krokiem udał się po kawę. Wymagało to minięcia paru otwartych drzwi. Nienawistne spojrzenia pracowników były równoważne z wykrzyczeniem w twarz "zrób coś, bo LDAP nie chodzi", ewentualnie "zabiję cię durniu".

A to ciekawe. Gdyby LDAP wypluwał jakieś błędy, wysłałby maila(konkretnie nie LDAP, ale szybko machnięta łatka). Wszystkie maile lecą do jednego wora. Więc, skoro jakimś cudem doszedł mail z oafwww bez serwera poczty, to tym bardziej powinien przyjść z maildap, gdzie działa pracowity i logowany postfix. Jednak jest cisza - żadnych maili. Już pal licho, że oafwww na pewno tego nie wysłał. Nagły atak podejrzliwości - nie, Postfix nic nie wysyłał. Zatem LDAP teoretycznie działa. No to czemu nikt nie może zgłosić się po profil? Jako, że możliwość korzystania z usługi katalogowej była priorytetem, dziwny mail na chwilę poszedł w odstawkę. Szlag, serwer naprawdę działa. Zen nie poddawał się swojej manii prześladowczej i nie wierzył w superrootkity, które zarządzane przez siatkę złoczyńców, chowają się w dziwnych miejscach, tylko po to, żeby się z nim bawić. "Możliwe, ale najpierw musiałbym być dla kogokolwiek istotny...". Pozostały rozwiązania irracjonalne. Czas na wycieczkę do biur, przyjrzeć się klientom.

Pracujacy na wszystkich klientach proces killbilld, uruchomiony przez użytkownika "fanat" był wystarczającą do tego, żeby odpalić stacje z płyt, zrestartować LDAP w trybie logowanym, wyłączyć wszystko co się da i na noc puścić wszedzie Kickstarty. To przestało być zabawne.

February 17

Koncert :)

15 lutego Kopernik zorganizował kolejny Koncert Charytatywny - w tym roku byłem w nim współodpowiedzialny za transmisję. Wybrałem tranmisję używając Windows Media Services pod systemem Microsoft Windows Server 2003 R2. Testy styczniowe przeszedł pomyśłnie, więc dzień przed koncertem został podpięty do Śląskiej Sieci Światłowodowej(dzieuję jeszcze raz firmie 3s). Pozostał jednak problem dostarczenia strumienia do serwera - przecież konecrt odbwa się 20 kilometrów od serwera.

Wtedy właśnie rozpoczęła się tragikomedia :)

Na miejsce dotarłem parę minut przed 15:00. Mieliśmy zatem 2 godziny, żeby wszystko zorganizować. Zacząłem rozplątywać i puszczać kabel pod nogami gości i obsługi technicznej. Wystarczyło go w sam raz do pracowni komputerowej z modemem internetowym. Oczywiście - net nie działał...

Konsternacja. Cisza. I w końcu wybawienie - w sekretariacie jest drugi modem. Ale brakuje kabla. Zatem nastęne 1,5 godziny poświęciliśmy na robienie metodą chałupniczą kolejnych metrów kabla, aby wystarczyło go do sekretariatu. W tym czasie zostałem uraczony uroczym wrzaskiem jednej z organizatorek, że ludzie potykają sie o kable. Przykleiłem go więc obleśną taśmą do ścian i problem zniknął. W home-made kablu nie działała siódma żyła. Jednak mieliśmy już tylko pół godziny, podłączylismy jaki był.

Mając miesiąc na przygotowanie, 5 minut przed koncertem odkryliśmy, że nasza kamera nie potrafi jednocześnie nagrywac i wysyłac strumienia. Maciek był wniebowzięty.

Przydzieliło IP, ale WAN nie chodził. Rewelacja. Podpieprzyliśmy jednak MAC karty sieciowej, mały spoofing i zadziałało. Transmisja leci. Wtedy to ktoś(chyba nawet wiem kto) pomylił wyłącznik światła z wyłącznikiem.... prądu. Transmisję resetowaliśmy dwukrotnie z tego powodu.

W sumie mieliśmy czterdziestu widzów. Dziękujemy :)

Potem pozostało zabrać kabel odrywając tynk, gdziekolwiek był przyklejony, spakować się i spadać. W domu, około północy wylączylem mój gliwicki serwer i o 00:01 zacząłem świętować osiemnaste urodziny :) Cieszę się, że transmisja mimo katastrofy organizacyjnej poszła świetnie.

January 26

Czytnik linii papilarnych R61/R61i Fedora 8

Jest jeszcze jedno lansidło, które powinno działać pod Fedorą - to czytnik linii papilarnych, tzw. biometric. Do jego obsługi wspaniale nadaje się program tf-tool. Drobna zmiana autoryzatora PAM i mozemy od razy logować się do systemu odciskiem palca... pod warunkime, że czytnik zostanie wykryty!

Niestety, myk polega na tym, że laptopów R61 jest jak psów i nie chodzi mi tu o te literki obok "61", tylko o rzeczywiste typy. Jest ich około osiemdziesięciu! I nie wszędzie sa instalowane te same czytniki. W jednych są instalowane porządne czytniki Thosmona, które są wykywane przez lsusb, a gdzie indziej(np. u mnie) czytnik NoName, który w listingu lsusb widnieje pod jakims chorym USB ID, bez vendora ani typu :(

Pozostaje tylko kombinowac jak pomóc zacnym twórcom projektu tf-tool stworzyć sterowniki dla noname'a.

 

tf-tool --acquire

Wała: USB device not found.

January 24

Fedora na R61i - ciąg dalszy

Gdy zatęsknisz kiedyś za swoją zdemolowaną partycją ratunkową, oto metoda na jej odzyskanie:

uruchamiasz Fedorę, logujesz sie jako Administrator i edytujesz plik /boot/grub/menu.lst dodając na końcu:

Title Rescue and Recovery 4
rootnoverify (0,1)
chainloader +1

Uwaga - mimo, że partycja ratunkowa ma numer 2, GRUB musi ją miec oznaczona jako 1. Dobrze radże - nie mylcie się przy tym, bo pomyłka jest bardzo nieprzyjemna i stresująca w skutkach ;)

Po tym zabiegu w GRUB jest do wyboru uruchomienie z partycji ratunkowej. Niech naprawdę będzie ratunkowa, bo zaraz po uruchomieniu poprosi o odbudowanie NTLDR i bootfont.bin a to moze nam co nieco nadpisać. A pod Windows polecam pobranie najnowszej wersji Rescue And Recovery w wersji 4.2

 
Znalazłes tu coś ciekawego? Jaja sobie robisz :D
Please wait...
Sorry, the comment you entered is too long. Please shorten it.
You didn't enter anything. Please try again.
Sorry, we can't add your comment right now. Please try again later.
To add a comment, you need permission from your parent. Ask for permission
Your parent has turned off comments.
Sorry, we can't delete your comment right now. Please try again later.
You've exceeded the maximum number of comments that can be left in one day. Please try again in 24 hours.
Your account has had the ability to leave comments disabled because our systems indicate that you may be spamming other users. If you believe that your account has been disabled in error please contact Windows Live support.
Complete the security check below to finish leaving your comment.
The characters you type in the security check must match the characters in the picture or audio.
Photo 1 of 1
More albums (1)